4 KOMENTARZE

  1. Może niektórym trudno będzie w to uwierzyć, ale ja też kiedyś byłem sportowcem. I nie chodzi mi tutaj o boksowanie. Pod koniec tygodnia lubiliśmy pograć z ekipą, a po meczyku wiadomo. Piwko, kubeł kurczaków, żarty, rozmowa, zabawa. Ale pewnego dnia wszystko się skończyło. Zawiodłem się na moich kamratach. Nie chcieli zrozumieć, że swoją zaszczytną funkcje pełnie jedynie w godzinach pracy jednostki. Zaczęli mnie wypytywać, nagabywać i co gorsze rozliczać. Konfrontowali to co mówiłem w przeszłości z tym co robię dzisiaj. Wytykali sprzeczności. W pewnym momencie co bystrzejsi zaczęli dostrzegać.. tzn zaczęli zarzucać mi kłamstwa i manipulacje. A ja bardzo nie lubię jak ktoś mi takie rzeczy zarzuca, zwłaszcza gdy ten ktoś ma rację. Mówiąc krótko: goście nie potrafili się zachować jak prawdziwi gentelmani. Zwykłe chamidła. Mądrzejszy (czyli Ja) musiał ustąpić. Od tamtej pory porzuciłem sport i to towarzystwo wzajemnej adoracji, które nie potrafiło uszanować Mnie i mojego pryncypała. Oni nie potrafili być lojalni względem mnie tak jak ja jestem lojalny względem siebie. I powiem wam, że nie żałuję. Te 63%, które wspólnie z pryncypałem zdobyliśmy, utwierdza mnie w przekonaniu, że zrobiłem dobrze.

  2. Wow,już nie mogę się doczeać aż zbaczę prezesa radnego w nowej roli to jest zestaw wart miliony dolarów kanadyjskich

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here